Orkon 2014 Recenzja

Data: 
12.08.2014, wtorek

Tegoroczny Orkon był inny niż wcześniejsze. Impreza, którą tradycje, przyzwyczajenia i rytuały organizują w równym stopniu co główny organizator, zaznała sporego szoku. Zmiana harmonogramu konwentu zmieniła wiele. Niezmienne jednak pozostało, że Orkon to dwa tygodnie świetnej zabawy, którą polecamy każdemu.

Łutowiec jak co roku stanął na wysokości zadania. Organizatorzy w współpracy z Fundacją Elementarz doskonale zadbali o logistykę i aprowizację. Węzeł sanitarny spełniał wszystkie potrzeby uczestników. Nie było problemu z prądem, gniazdkami, ciepłą wodą, przepełnionymi Toikami śmieciami. Wieloletnie doświadczenie Głównego Organizatora Wojciecha Bestii Koźlińskiego zaprocentowało. Logistyka stanowi jedną z największych zalet Orkonu, gdzie przyjeżdżając na dwa tygodnie naprawdę można wypocząć, nawet z dziećmi. Ciekawym doświadczeniem była obecność aż trzech barów obsługujących konwent. Konkurencja, zróżnicowane menu oraz możliwość wyboru miejsca posiłku pozwalały się poczuć jak w miejscowości wczasowej.

Ten Orkon był jednak inny niż wszystkie. Gra Główna, tradycyjnie odbywająca się w drugim tygodniu imprezy, została przeniesiona na środek konwentu. Zabieg ten miał umożliwić większej ilości osób wzięcie udziału w GG. Z pewnością sporo osób skorzystało z tej możliwości, przyjeżdżając specjalnie na Gre Główną. Jednak ta reforma wpłynęła również na pozostałe larpy, które przy dwutygodniowym konwencie (ostatni tak konwent w Polsce), stanowią o sile konwentu w równym stopniu co Gra Główna. Wielu uczestników, szczególnie tych którzy muszą dzielić pulę urlopową, skorzystała z możliwości wzięcia udziału jedynie w Grze Głównej, odpuszczając cały konwent. Mimo że Orkon odwiedziło w tym roku ponad 250 osób, co dalej jest rekordową liczbą wśród polskich konwentów fantasy w tym roku, nie było widać tej liczby, gdyż uczestnicy uważnie dobierali larpy i liczyli dni konwentu. Właściwie każdego dnia ktoś przyjeżdżał, ale także i wyjeżdżał, co przypominało o szarym życiu poza Orkonową wyspą.

Tegoroczną Grę Główną, rozgrywaną w nowym terminie, przygotowywała również kompletnie nowa Grupa Trzymająca Scenariusz (czyli GTS), której przewodził Tomasz „Rotek” Roth. Nie był to oczywiście ich pierwszy scenariusz, który przygotowywali, ale śmiało można powiedzieć, że Bardzo rozwinęli skrzydła. Wystarczy obejrzeć Orkonowe Filmiki promocyjne…

 

Filmy autorstwa Miekkopowietrzni

Fabuła gry była świetnie przygotowana. Twórcy doskonale wiedzieli co chcą zrobić – grę o Tyranii Żelaznych Wrót w trakcie konfliktu z Sojuszem Zachodniego Brzegu. Maksymalnie więc ukrócili wszystkie postacie lub wydarzenia, które mogłyby rozbić klimat tej opowieści. Historia, która kryła się za wstępem fabularnym oraz obszernymi opisami, była przemyślaną, polityczną rozgrywką wzorowaną na najlepszych filmowych wzorcach. Kalendarium opisujące wydarzenia przed Grą było pełne bohaterów i wątków, które pojawiły się na grze.  Gracze, którzy poczynili wysiłek zgłoszenia swoich postaci mogli liczyć na sprawnie poprowadzoną fabułę, która w zaskakujący sposób łączyła się z historią innych. GTS planował pewne wydarzenia jako eventy, sprawnie prowadząc fabułę, by każdego dnia działo się coś nowego. Jednocześnie – nie dało się odczuć skryptowania gry. Odprawiony gracz mógł cieszyć się pełną swobodą działania z wszystkimi tego konsekwencjami. Gra wymagała od gracza, szczególnie jeśli nie wysłał historii postaci, by rozważnie prowadził swoją rozgrywkę, myśląc o całości historii jako o filmie i roli, jaką w tym „filmie” odgrywa. Świat Gry, przygotowane wątki dotyczące polityki Tyranii lub intryg Baronów umożliwiały bowiem wejście w ciekawe relacje i przeżycie niesamowitej przygody.

Ułatwiała to Mechanika WYSIWYG. Mimo że implementacja tej mechaniki napotyka cały czas spore trudności, to fakt, że możesz zrobić wszystko co fajnie wygląda (bo do tego na razie sprowadza się Orkonowy WYSIWYG) zachęca do tworzenia świetnych sytuacji – tak gdy wyrywa się bramę jak i szyje kolejne ranny. Z pewnością jest to dobry kierunek, który wzmocni się, gdy lokacje będą też wyglądały tak, jak je sobie na razie wyobrażamy.

Teren gry był bardzo duży. Nie wszystkim przypadło to do gustu. W mojej ocenie taki właśnie powinnien być teren – na tyle duży, by przemierzanie go, było wyzwaniem i przygodą. Teren wykorzystywał poza tym wszystkie lokacje, w tym nowobudowaną wioskę. Tym samym w Łutowcu jest już teren gry o dwóch istotnych punktach, co umożliwia wiele rozwiązań. Miejmy nadzieję, że w kolejnych latach będą powstawać kolejne lokacje.

Pozostałe larpy na Orkonie przyniosły wiele satysfakcji graczom. Największym uznaniem cieszył się larp w settingu Warhammera „Pod Tłustą Dziwką” autorstwa Aleksandra „Jeziora” Jeziorskiego i Michała „Herego” Zamarskiego. Po raz kolejny potwierdziło się, że Warhammer to samograj, w którym każdy się odnajdzie, szczególnie jeśli larp dzieje się w Karczmie, autentycznie serwującej piwo i poczęstunek. „Gong Togashiego” autorstwa Krzysztofa „Akiry” Stasiaczka i Michała „Samalaia” Ladry cieszył się dużym uznaniem koneserów japońszczyzny. Dużo potencjał pokazał też organizator „Iskry W Darkheim” – liczymy na kolejne larpy na kolejnych Orkonach. Z uwagi na pogodę i brak jednego z larpów, po raz pierwszy na Orkonie odbyły się larp z gatunku tzw. Wolnych Form, prowadzone przez Monikę Akinomaję Borysiewicz. Mimo, że Orkon przywykł raczej do gier przygodowych, to wzbudzały zainteresowanie i ciekawość, tak iż warto to na pewno powtórzyć w przyszłym roku.

W tym roku odbyła się też po raz pierwszy na Orkonie gra dla dzieci. Pomysł wypalił w 100%. Dzieciaki bawiły się świetnie i wspominają przygody, które miały w Narnii. Niewielkim kosztem zaangażowania raptem kilku graczy udało się stworzyć wspaniałą zabawę młodym larpowcom oraz ściągnąć na Orkon ich rodziców. Widok dzieciaków w strojach, pałujących bezpieczniakiami sługusów złej królowej przebija słodkością wszystkie kotki internetu. Rzecz jak najbardziej do powtórzenia, wg mnie - dwa razy podczas konwentu!!

W natłoku wielu imprez larpowych, których w wakacje jest pełno Orkon trzyma się dzięki swoim licznym fanom. Dzięki stałej miejscówce w Łutowcu, możliwości budowy stałych lokacji z roku na rok poziom imprezy będzie rósł. Jednak aby przyspieszyć ten proces, potrzeba nowych ludzi, z świeżym podejściem, nowymi pomysłami. Dlatego zapraszamy na Orkon 2015!!

Zdjęcia autorstwa: Rafał Kańka, Luster, Larpownia.pl

Po więcej zdjęć zapraszamy na TUTAJ

Komentarze